piątek, 8 grudnia 2017

Szare kolczyki

Szare grudniowe niebo, szare kolczyki.
Wydawałoby się, że smutne czy może ponure, ale zdecydowanie uniwersalne i mimo długich chwostów wcale nie takie ekstrawaganckie, jak mi się wydawało na początku.


Zawieszki wyplotłam ni to kwiatki ni to gwiazdki. Kiedyś zobaczyłam podobne w necie i rozrysowałam sobie na karteczce schemat. 



Nowy komputer połknął mi wszystkie nowe zdjęcia i wiele innych danych. Niestety.
A robienie zdjęć zawsze zajmuje mi najwięcej czasu :) No cóż, kolejne kolczyki czekają na obfotografowanie - czas się wziąć do roboty.



niedziela, 26 listopada 2017

Moja kolorowa jesień

Nie wiem gdzie mi ten czas umyka, ale średnia z ostatnich miesięcy to jeden post na miesiąc. Listopad ma się ku końcowi, a wraz z nim czas na udział w kolejnym wyzwaniu Szuflady i już zdążyłam pomyśleć, że w tym chyba miesiącu zrezygnuję. Wszystkie ostatnio zaczęte prace biżuteryjne mam w zupełnie niepasujących do wyzwania kolorach. 

Na szczęście mnie olśniło, że czapka, którą mam zaczętą na drutach będzie pasować idealnie. Raz, że na jesień, dwa, że tonacja też jesienna.





Włóczka to Schoppel Gradient - wpadłam na nią całkiem przypadkiem w sklepie welnabawelna.pl i zakochałam się w tym odcieniu. I mimo że polowałam tylko na zielone merynosy dla syna i miałam mocne postanowienie pooszczędzać przed świętami, to i tak się skusiłam. 

Jest to 100% wełna, włókno nieco sztywne, jakby lekko sfilcowane, więc nie widać skrętu ani pojedynczych nitek.  Włóczka jest niegryząca i co najważniejsze w pięknych, przenikających się gradientowo odcieniach.

Wzór na czapkę znalazłam TUTAJ na Ravelry. Czapka jest zrobiona z jednego motka, trochę mi nawet zostało.

A tak się prezentuje na mojej głowie - jesień w tym roku jest dla mnie wyjątkowo kolorowa, biorąc pod uwagę jeszcze kolor kurtki :)




Pracę zgłaszam na listopadowe Wyzwanie Szuflady - Zabawa kolorem.




wtorek, 31 października 2017

Lecą złote liście...

Chyba wszystkie liście już opadły po tych październikowych wichurach, ale u mnie zostały jeszcze dwa nieduże, złociste i błyszczące listki. 



W zamierzeniu miałam zrobić zupełnie inne kolczyki, ale w efekcie moich kombinacji powstał taki listko-podobny wzór w całości ze szklanych koralików.
Zawiesiłam je na pozłacanych biglach i chyba stworzę jeszcze kilka wersji kolorystycznych, bo fajnie się prezentują (fotkę na modelu dorzucę jak tylko światło się trochę poprawi).





Listki, choć o trochę nietypowym kształcie, opadły specjalnie na wyzwanie Szuflady: Bingo na jesień - złoty - liść - szkło. 



Powiem Wam jeszcze, że gra Bingo to fajna forma szybkiego powtórzenia materiału na lekcjach - uczniowie losowo wpisują w kratki swojego bingo pojęcia czy hasła z pewnej puli, potem nauczyciel czyta opisy i uczniowie odgadują hasła i zakreślają w swojej tabelce. Kto trafi 4 czy 5 w rzędzie może krzyknąć Bingo!
Nie jest to co prawda sposób na cichą lekcję, ale dobra i zapadająca w pamięć zabawa gwarantowana, a losowość bingo sprawia, że szanse mają także mniej aktywni uczniowie :)

Ognisty pierścionek i coś jeszcze

Na październikową zabawę u Danutki przygotowałam pierścionek z Ognistego wyzwania, w którym nie wzięłam udziału.
Wciągnęło mnie tworzenie z wykorzystaniem kryształków, więc kilka kolejnych pierścionków czeka na dokończenie lub sesję zdjęciową przy dobrym świetle.

W skład wchodzą ogniste kryształki bicone, czarne Fire Polish oraz drobne koraliki Toho.



Zrobiłam go dla koleżanki, dlatego w celach pokazowych zmieścił się tylko na mój najmniejszy palec :)


Jeszcze banerek rocznicowy...


Naprawdę cieszę się, że wzięłam udział w tej zabawie i mam nadzieję, że będzie trwać dalej :)


A tak na marginesie - większość mojego czasu, który poświęcałam robieniu biżuterii, zajmuje teraz dzierganie na drutach. A dokładniej uczę się robić czapki.
Zrobiłam moim chłopakom lekkie, przejściowe czapki, namęczyłam się, naprułam... trochę je ponosili, ale już musiałam zacząć dziergać wełniane, bo się ochłodziło.

A tu drobna prezentacja wyrobów w pięknych, tatrzańskich okolicznościach przyrody - moje dwa górskie koziołki.



Pozwolicie, że zabiorę Was jeszcze dalej w górską podróż?
Skorzystaliśmy z chwilowego październikowego wyżu i słoneczka i wyskoczyliśmy na kilka dni w Tatry. Pojechaliśmy na Słowację i z miejscowości Tatrzańska Łomnica wjechaliśmy kolejkami górskimi na Łomnicę czyli 2634 m n.p.m. 



Wrażenia i widoki niezapomniane, tylko trzeba dobrze trafić z pogodą.
Na samym Łomnickim szczycie jest bar i ogrodzone barierkami miejsca widokowe, z których można podziwiać panoramę Tatr i nawet nasze Rysy w oddali.




A tu jeszcze widoczek z dołu na wyniosłą Łomnicę.



Polecam Wam na jakiś majowy albo wakacyjny wypad. Jakbyście potrzebowały dodatkowych informacji to piszcie.

piątek, 29 września 2017

Nocne niebo

Wrzesień minął mi nie wiadomo kiedy. 
Na wyzwanie Szuflady w tym miesiącu przygotowałam broszkę, która przedstawia Księżyc na wieczornym niebie.  Pomysł pojawił się już na początku miesiąca, ale wykonanie odkładałam bo myślałam, że mam jeszcze czas. A czas zleciał zdecydowanie za szybko...

Broszka została wykonana techniką haftu koralikowego i pierwszy raz haftowałam bez kaboszonu, co okazało się dla mnie pewnym wyzwaniem.
Użyłam koralików Toho w różnych rozmiarach oraz kilku FirePolish i jedego krysztłka bicone, który jednak jest mało widoczny na tym granatowym tle.



Kolorystyka znakomicie dopasowała się do mojego nowego kostiumu i będzie w sam raz na ewentualne rozmowy kwalifikacyjne. Trzymajcie kciuki ;)




Broszkę zgłaszam na wrześniowe Wyzwanie Szuflady Nieboskłon. 





sobota, 26 sierpnia 2017

Róż

Koleżanka zwróciła się do mnie z prośbą o zrobienie pierścionka z kryształków. Do tej pory nigdy jeszcze pierścionków nie robiłam, ale każde wyzwanie to dla mnie motywacja do działania :)
Z zapasów wydobyłam więc perłowo-różowe kryształki Fire Polish i zabrałam się do pracy. Obrączka jest wypleciona Toho pfg Aluminium.




Ten odcień różu kojarzy mi się nieco z kolorem pereł albo muszli, dlatego pierścionek zgłaszam do Sierpniowego Wyzwania Gościnnej Projektantki w Szufladzie - Różowe morze.




Jeśli o mnie chodzi, to akurat takiej biżuterii do tej pory nie nosiłam - musiałabym pierścionki ciągle zdejmować, a to w kuchni do zagniatania ciasta, a to przy porządkach czy jeszcze do niedawna do przewijania dzieci (na szczęście to już za mną). Po zrobieniu pierścionka już wiem, że zrobię też dla siebie - przyda się na jakieś wyjście... może na plac zabaw ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...